Transfer zdjęcia na drewno

Ostatnio moją ulubioną techniką decoupage jest transfer zdjęcia na drewno przy pomocy wikolu. Jesteśmy w trakcie przygotowywania w domu dużej ozdoby: panel nad kanapą z plastrów drewna. Na każdym plastrze będzie zdjęcie – nasze ulubione z rodzinnych albumów 🙂 Ale do końca tego projektu jeszcze trochę zdjęć do przetransferowania, a poniżej jak ja to robię na przykładzie innego zdjęcia

 

Potrzebne przedmioty:

  1. klej wikol
  2. deska drewniana gładko oszlifowana
  3. zdjęcie wydrukowane na drukarce laserowej w odbiciu lustrzanym
  4. lakier akrylowy
  5. woda

 

Krok 1: Przygotowaną deskę pokrywam cienką warstwą wikolu. Przykładam zdjęcie wydrukowane na drukarce laserowej nadrukiem w stronę deski i dokładnie przyklejam. Żeby pozbyć się wszystkich drobnych pęcherzyków powietrza przejeżdżam, dociskając kartą kredytową. Pozostawiam do wyschnięcia 24 godziny (zdarza się, że zniecierpliwiona czekam mniej czasu i po około 16 godzinach przechodzę do następnego kroku 🙂

 

Krok 2: Gdy minie co najmniej 16 godzin wracam do deski, biorę wodę i „zdejmuję” papier. Zwilżam palce wodą i pomału „roluje” papier. papier powinien być tylko lekko wilgotny. Zdejmujemy papier, aż zostanie tylko druk. Za pierwszym razem możemy od razu nie zdjąć całego papieru wtedy zostawiamy do wyschnięcia i poprawiamy do uzyskania „czystego” druku.

 

Krok 3: Możemy już zabezpieczyć zdjęcie kilkoma warstwami lakieru akrylowego.

Zdjęcie, które przetransferowałam to nasz gdański Neptun. Ostatnie zdjęcie to efekt końcowy. Zdjęcie jest elementem ozdoby – wieszaka z domkami.

 

Zapewniam, że ćwiczenie czyni mistrza i w tym wypadku. Mam już trochę zdjęć za sobą i teraz zdecydowanie szybciej i pewniej zdejmuje papier, ale też lepiej przyklejam samo zdjęcie do drewna. 

 

A oto kilka zdjęć dużej ozdoby, która powstaje w naszym mieszkaniu. Będzie to panel z desek, do którego przyklejamy plastry drewna z przetransferowanymi zdjęciami. Wszystkie zdjęcia będą czarno – białe. Na razie zrobiłam około 50 plastrów, a przede mną drugie tyle. Czekam na kolejną partię plastrów od mojego męża, który musi je oszlifować. Oczywiście jak już wszystko będzie gotowe zrobimy wpis na blogu, żeby się pochwalić efektem końcowym.